Misaki
Pstryk... zgasło światło. Jest ciemno..można powiedzieć, że czarno... no właśnie. Czarno, czarny. A co jeśli czarny to tak naprawdę biały, tylko ci wszyscy z wyższych szczebli społeczności ludzkiej tak nam wmawiają. Nie, to jest bez sensu. Przecież kolory tęczy razem dają biały... Pogubiłam się we własnych myślach.
Muszę zapalić.
Otworzyłam okno, ponieważ nie chciałam znowu awantury o smród tytoniu w moim pokoju, wystarczy mi ta akcja ze skrętami, które znalazła moja mama. Jak zwykle wtykała nos w najciemniejszy kąt mojego pokoju.
Wzięłam zapalniczkę z biurka. Jak zwykle, kurewskie szczęście. Skończył się gaz.
W końcu znalazłam zapałki. Już chwilę później moje płuca wypełnił gryzący dym. Uwielbiam to uczucie.
Nagle mój telefon zaczął wibrować.
-Czego?- warknęłam do słuchawki...tak szczerze to nie obchodziło mnie kto dzwonił.
-Strasznie milusia jesteś...-zajęczał Hiro.
-Mów czego chcesz. Jestem zajęta.-odburknęłam tonem "nie ruszaj...gryzę!"
-Wpadniesz do nas? Mamy towar.-jak widać miał niezły zaciesz, brzmiał jak małe dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę.
-Do nas? Wiesz...nie obraź się, ale nie mam ochoty na wasze gejowskie party.- rzuciłam beznamiętnie.
-Oj,Misaki!No weź...nie daj się prosić.-nalegał Hiro.
W tym momencie wybuchnęłam śmiechem. Hmm...co mnie tak rozbawiło? Panika Akiry, a mianowicie "Hiro! Chodź szybko! Aaaa! Pająk!".
To było bardzo w stylu "Powiedz mi, że jestem mało męski, to rzucę w ciebie błyszczykiem".
-Okey przyjdę.-zgodziłam się i usłyszałam oklaski...chyba ze strony Akiry.-Ale tylko po towar.
Po tych słowach się rozłączyłam. Na prawdę nie miałam ochoty na tę ich imprezę.Widok ćpunów mnie dobijał.
Przerzuciłam nogi na zewnątrz i odpychając się chwyciłam jakiejś stalowej ozdoby. Bądź co bądź, ale jednak mieszkałam na piętrze.Nie obchodziło mnie to jak wrócę.
Po drodze wstąpiłam jeszcze po papierosy.
Taak...pewnie dziwicie się dlaczego szesnastolatka dostaje fajki w sklepie. Otóż pracuje tam mój znajomy i póki tam jest nie muszę się o nic martwić. W sumie to dzisiaj nawet trzynastki mogą sobie kupić fajki, żadna niezwykłość.
Niedługo po tym stanęłam przed opuszczonym blokiem, gdzie pierwszy raz piłam i ćpałam... Tyle wspomnień.
Przecisnęłam się między skrzyżowanymi deskami i wkroczyłam do ciemnego korytarza.
Wiedziałam w którym pokoju są..zawsze tam siedzieli.
-Ooo! Misaki!-krzyknął Hiro i rzucił mi się na szyję.
-W takich chwilach powątpiewam w to, że jesteś gejem.- pacnęłam go w ten kudłaty łeb, żeby się ode mnie odkleił.-Okey. To gdzie macie towar?
-Masz- Akira rzucił mi paczkę i wyszczerzył się.
-Skurcz mięśni twarzy?- zapytałam ironicznie, patrząc na niego niewinnie.-Ile za to?
-Potraktuj to jako prezent.-powiedział Hiro i wziął bucha.
Pokiwałam głową i rzuciłam im stówę na stół.
-Znikam. Bayo gejuchy wy moje.-Powiedziałam i wybiegłam na zewnątrz.
Biegłam...właśnie dlaczego ja biegnę? A chuj z tym, biegnę dalej. Haha, sport to zdrowie. Zastanawiam się czy takie same zasady panują w świecie ćpunów.
Nagle wpadłam na kogoś.
-Przepraszam-Rzuciłam i chciałam odejść...
-Uważaj jak łazisz. -Warknął nieznajomy.
-Przeprosiłam...Głuchy jesteś?!
-Wal się.-fuknął i zaczął powoli iść.
-Fuck You i krzyż na drogę.-odburknęłam nie ruszając się z miejsca.
-Kurwa...zawsze musisz mieć ostatnie zadnie? Widać po tobie, że jesteś po prostu rozpieszczonym bachorem!-w tym momencie zmierzył mnie wzrokiem.-I do tego cholernym ćpunem..
Zamurowało mnie...
-Co ty możesz o mnie wiedzieć?! Cholera ... coś taki drażliwy...okres masz czy co?! Zostaw mnie i moje życie w spokoju!-ku mojemu zdziwieniu poczułam jak łzy spływają mi po policzku i kapią na skórzaną kurtkę. On chyba ma rację.
Spojrzałam na niego, a on na mnie. W tym momencie jego wzrok stał się nieco milszy a wyraz twarzy z surowego zmienił się w zakłopotany.
-J-ja...przepraszam.-szepnął.
-Spierdalaj.-wykrztusiłam i zaczęłam biec w stronę domu. Słyszałam za sobą kroki, ale nie zatrzymałam się, aż nie zobaczyłam czarnej bramy ze srebrnymi kwiatami.
Na szczęście tylne drzwi domu były otwarte i mogłam wślizgnąć się niezauważona.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wejściu do pokoju było wyciągnięcie butelki whisky z za łóżka i opróżnienie jej do połowy.
Potem odpłynęłam do krainy Morfeusza...
-------------------------------------------------------------------------------------------------
A więc macie obiecany pierwszy rozdział. Proszę o komentarze :3
Uhu ^^ fajnie sie zapowiada ;3
OdpowiedzUsuńCzekam ;*